Temat: USA, Atlanta: Metropolia z tektury
Mieszkańcy mówią o Atlancie: ‘not much to look at, but a great city to live in’ (czyli: marnie wygląda, ale mieszka się tu cudownie). 
Atlanta składa się z wysokiego centrum - w niewiarygodny sposób oddzielonego od reszty miasta szerokim pierścieniem niezagospodarowanej przestrzeni - paru głównych ulic, i ogromnych przedmieść, często zalesionych, pełnych niskich jednorodzinnych domków, wyglądających jak z bajki.
Na wizytę w centrum starczyło 30 minut (pominąłem główną atrakcję: muzeum Coca-Coli)
Dalej jeździłem już tylko po przedmieściach i nie mogłem uwierzyć, ze miasto może tak wyglądać.
Po pierwszym dniu uznałem, że czas przenieść się z rodziną do Stanów (zwłaszcza po sprawdzeniu cen nieruchomości i obliczeniu, że moje mieszkanie w Warszawie mogę wymienić na dom z ogrodem i kilka samochodów w Atlancie, a resztę uzyskanych pieniędzy odłożyć na spokojną emeryturę)
...Wszystko to prawda, ale pierwsze wrażenie może być mylące. Po głębszym zbadaniu okazało się, że te piękne stare ceglane domy, te stylowe wille, luksusowe bajkowe osiedla, zbudowane są… głównie z tektury, czy raczej z płyt wiórowych przybitych do szkieletu z listewek. Całość pokryta ‘ceglaną’ albo ‘kamienną’ tapetą…
... i że wszystko to lipa i papierowa imitacja. Z dachu pokrytego atrapą dachówki sterczy atrapa komina, w salonie atrapa kominka…
W tym tekturowym krajobrazie z prawdziwą przyjemnością zatrzymałem się przy jedynym budynku, który nie był atrapą i niczego ni udawał.
...było to więzienie stanowe.







