1

Temat: Ukraina - Zdobycie Sewastopola

Jest rok 1992. Mam dwadzieścia lat, a mój samochód: osiemnaście. Droga prowadzi z Jałty. Biegnie brzegiem morza, u podnóża gór, które wznoszą się tu niemal pionowo: dwieście, trzysta,  pięćset metrów nad poziomem drogi.  Nieprawdopodobna, jednolita, kamienna ściana.

Jedziemy do Sewastopola.

Moja dziewczyna dla rozrywki studiuje mapę. Turystyczna Mapa Krymu (kupiona kilka lat wcześniej) jest duża, wyraźna, i całkowicie, bezwzględnie, fałszywa. Wydano ją, by wprowadzała w błąd – mała cegiełka w wielkim, groźnym, paranoicznym murze rosyjskiego kontrwywiadu.

Wiemy, że gdzieś przed nami jest przełęcz, a na niej posterunek: Sewastopol, 'Gorad Gieroj', główny port rosyjskiej Czarnomorskiej Floty, jest twierdzą, i miastem zamkniętym. Mamy jednak gotowy plan...

Od gospodyni, u której mieszkamy, pożyczyliśmy przepustkę do miasta – przeterminowaną, ale nie bardzo: zaledwie parę miesięcy - i dwa czerwone, rosyjskie paszporty. Na tym paszporcie jestem mężczyzną w wieku lat czterdziestu pięciu, łysym jak kolano. Moja dziewczyna zaś odgrywa matkę naszej gospodyni: osiemdziesięcioletnią babuleńkę, której paszport i tak już niepotrzebny. Samochód ma czarne, polskie tablice, ale to nas jakoś nie martwi - jesteśmy młodzi.

Plan pokonania posterunku – zaproponowany przez tubylców - jest następujący: jeśli przy szlabanie będą 'mariaki' (czyli marynarze), należy dać im przepustkę, paszporty, a na wierzchu paczkę polskich papierosów 'Wiarus': podziękują i przepuszczą. Jeśli zobaczymy zielone mundury, mamy stanąć, udawać głupiego, pokazać własne - nie czerwone - paszporty, a następnie grzecznie zawrócić. Trzecia ewentualność: warta złożona z żołnierzy kontrwywiadu, oznacza areszt, śledztwo, i deportację.

Jedziemy ku przełęczy. Benzyna jest trudno dostępna, więc na pochyłościach zdejmuję nogę z gazu i staczamy się w dół pod własnym ciężarem. Dzień wcześniej – naśladując lokalnych kierowców –  wyłączyłem silnik całkowicie... dzięki czemu odkryłem, że duży Fiat nie skręca, i nie hamuje, bez wspomagania. Wiedzę tą zabrałbym ze sobą do grobu gdyby nie to, że tamten zjazd był naprawdę wyjątkowo długi, i prosty.

Tam, gdzie jedziemy, benzyny nie kupię, ale jest spora szansa na wódkę. Żadna marynarka wojenna nie może istnieć bez wódki. Po wyjeździe z miasta poszukamy stojących na poboczu ciężarówek. Czasem obok takiej ciężarówki stoi kanister z benzyną, i dwie – trzy puste butelki. Te butelki to cennik. Gaźnik mam ustawiony tak, żeby działał na marnej, brudnej, 74-oktanowej benzynie – dokładnie takiej, jaką leje się do ciężarówek.

Musimy zdobyć ten Sewastopol. Każdy, kto w ciągu ostatnich dwustu lat walczył z Rosjanami, prędzej czy później trafiał w to miejsce. Każda armia musiała przekroczyć tę przełęcz, i iść tą drogą, której nie ma na mapie.

W londyńskim Tower widziałem kiedyś rosyjską armatę, zdobytą przez Anglików w czasie oblężenia Sewastopola. 'Cienka, czerwona linia' – szkocki batalion, który zatrzymał rosyjskie natarcie, 'Szarża lekkiej brygady' – głupi, samobójczy atak na niewłaściwą baterię rosyjskich dział, wreszcie: duma Hitlera: największa armata świata, przetransportowana z Darłowa , by zniszczyć ukryty głęboko w Sewastopolskiej skale magazyn amunicji,  to wszystko rozegrało się tutaj, za tą przełęczą...

W plecaku jadą z nami Sonety Krymskie. Widzieliśmy Ajudah, Czatyrdah, mogiły haremu... Dlaczego właściwie Mickiewicz nie był w Sewastopolu? Może był mądrzejszy od nas: miał wtedy, bądź co bądź, dwadzieścia siedem lat...

A może nie miał od kogo pożyczyć paszportu?

Ostatnio edytowany przez ~Kris (2009-08-19 22:08:06)

2

Odp: Ukraina - Zdobycie Sewastopola

Ech Fiat 125P... to bylo auto... Oto moj świętej pamięci model rocznik 1976:
http://images37.fotosik.pl/181/378f58502f27651fmed.jpg

http://images40.fotosik.pl/181/80171aafe00fb2e5med.jpg

Moze nie Jalta...ale Polska od gory do dolu. Nie zepsuł się nigdy w trasie (nie licząc tego jak mi raz odpadło koło pod Częstochową).
I czemu ja go sprzedałem? Młodość....