Temat: Rumunia, Iasi
Źródła mówią że Iasi to stolica rumuńskiej Mołdawii, wraz z Konstancą i Braszowem konkuruje o miano drugiego co do wielkości miasta w Rumunii.
Dość osobliwie wyglądają zatem takie rzeczy w centrum tej metropolii:
Droga do tej metropolii usiana jest różnego rodzaju mniej lub bardziej rogatymi niespodziankami:


Są miejsca które pozwalają udowodnić męstwo i odwagę największym twardzielom. Tej przeprawy nie zapomni chyba nikt. Ja się nie odważyłem:

A po tych wszystkich atrakcjach warto uraczyć się lokalnym jadłem w postaci mamałygi z jajkiem sadzonym, kozim twarożkiem oraz jagnięcymi kiełbaskami, które można by opisać "tłuste, żyła, tłuste, żyła, tłuste, żyła". Nie chciałem robić przykrości moim gospodarzom i wytrwale żułem te specjały: 
Zwróćcie jednak uwagę na paprykę - to w Rumunii rzecz przecudowna- grill pozbawia ją skórki, jakaś czarodziejska marynata sprawia że rozpływa się w ustach. Drugą niesamowitą jak dla mnie rzeczą w rumuńskiej kuchni jest pieczywo. Sprawia wrażenie naprawdę "ekologicznego", bez dodatków polepszaczy w stylu świńskiej szczeciny. Chleb naprawdę pachnie chlebem. Może nas śmieszyć to że mieszkańcy jedzą frytki i makaron zagryzając pieczywem. Z takim pieczywem można jeść wszystko.
Gdyby jednak to żylaste mięsko komuś na sucho nie szło, popić można wyśmienitymi wyrobami winnicy z 2500 letnią tradycją produkcji wina (najstarsze ślady uprawy winorośli pochodzą z 82-54 p.n.e) - Cotnari: