Temat: Chiny - Guangzhou (Kanton)
Polska nazwa: Kanton, jest wyjątkowo nieszczęśliwa: wywodzi się z angielskiego zniekształcenia oryginalnej nazwy - zniekształcenia z czasów kolonialnych. Ta nazwa jest symbolem upodlenia. Chińczykom ‘Kanton’ kojarzy się tak samo jak Polakom ‘Warschau’.
Nazwa ‘Guangzhou’ oznacza pięć kozłów, ale porównując z Poznaniem widać, że jest to liczba zaniżona: żeby oddać proporcje wielkości obu aglomeracji, symbolem Guangzhou powinno być 46 kozłów.
Guangzhou ma jeszcze inny powód do sławy: jest to miasto Sun Jat-Sena.
Zadanie: patrząc na zdjęcie - nie zaglądając do żadnych tam Wikipedii - proszę zgadnąć, kim był Sun Jat-Sen?

Tak, zgadza się, to azjatycki odpowiednik naszego Włodzimierza Iljicza: czyli chiński Lenin.
Guangzhou ma też lokalny klimat: zmyliwszy czujność naszego opiekuna i tłumacza, udało nam się dostać poza granice tego oficjalnego blichtru, wieżowców, nowych osiedli, friendship-store’ów (czy ktoś wie, co to jest friendship-store?)… jednym słowem: choć na chwilę zajrzeć za dekorację.
Potęga ekonomiczna Chin nie jest fikcją. Wszystkie miasta, które odwiedziłem, modernizowały się w nieprawdopodobnym, przerażającym tempie. Być może, dzielnica z tego zdjęcia już dziś nie istnieje. Była taka brzydka, ale jaka pełna życia.
Za rogiem targ. Na straganach – i wprost na chodniku - artykuły pierwszej potrzeby:
Babciu, co będzie dziś na kolację?
Miseczka skorpionów na wagę?







