Temat: Asceza by Finnair

Jeśli wybierasz się w długą podróż Finnair'em lepiej się wcześniej najedz. Szczególnie, jeśli jesteś wegetarianinem lub veganinem. Obiad, który po kilku godzinach głodowania zbliża się niesiony przez piękną panią Stewardessę, potrafi lekko rozczarować. Skłąda się bowiem z mikro-tacki w skład której wchodzi mikro-kupka ryżu z nanomikro kupką czegoś niby-warzywnego. Po rozbudzeniu apetytu, masz nadzieje, że może ta mała bułeczka będzie kryła w sobie właściwości żeń-szenia i spęcznieje w żołądku uśmierzając głód. Nic bardziej mylnego. Plastik-bułka jest jeszcze gorsza. Całość popijasz 40 ml wody jak z sedesu (spring water) a na koniec czeka na Ciebie plastikowa pigułka (Matrix?), która ma być chyba jakąś metaforą cukierka. Jedyną okolicznością łagodzącą są śliczne sztućce dostarczające niezapomnianych wrażeń wizualnych. W końcu ktoś kiedyś powiedział, że je się oczami :-) Jasne...

2

Odp: Asceza by Finnair

O tym właśnie mówię że te posiłki w samolotach to głównie pudełeczko, serwetka, ładne sztućce , sól, cukier, śmietanka i do tego centymetr sześcienny pasztetu i jakaś mikra sucha bułka najczęściej.

3

Odp: Asceza by Finnair

To se ne wrati pane Havranek. Przepadło wraz z samolotami Concorde.

4

Odp: Asceza by Finnair

endrju napisał/a:

O tym właśnie mówię że te posiłki w samolotach to głównie pudełeczko, serwetka, ładne sztućce , sól, cukier, śmietanka i do tego centymetr sześcienny pasztetu i jakaś mikra sucha bułka najczęściej.


Ja myślę, że chodzi o zajęcie rąk i umysłu w czasie lotu.

Samo rozpakowanie zajmuje ładną chwilę, a potem trzeba pomyśleć co z czym połączyć... Jest masełko, jest bułeczka, ale masełko twarde, bułeczka nieprzekrojona, na stoliku nie ma miejsca na opakowania, a ja w jednej ręce trzymam już soczek pomarańczowy i (nawet po otwarciu zębami torebeczki z nożem) krojenie jest trudne.

Ten przede mną już zjadł i rozkłada fotel, na którym wisi mój stoliczek. Nad moją głową stewa podaje gorącą kawkę temu od okna i trzeba podjąć decyzję: co zrobić z soczkiem? Odłożyć nie ma gdzie, wypić? a może kawę do drugiej rączki?

Stoliczek pochyla się coraz bardziej i tacka zaczyna się osuwać, ale to nic: można podtrzymać brzuchem, i wtedy powraca pytanie: po co mi ten soczek? Soczek do kawy nie pasuje, więc może zawołam stewę i oddam? Gdybym tylko miał wolną rękę...

5

Odp: Asceza by Finnair

Psychologia filozofii konsumpcji tych mikroskopijnych ilosci pozywienia sie robi smile Do tego niewymiarowi pasażerowie nieźle się gimnastykują by ten stoliczek w pełni otworzyć i nie trącać go kolanem czy też brzuchem. Bilans energetyczny z konsumpcji wychodzi ujemny smile

Ale tak szczerze mowiąc, co by tam nie dawali, zawsze czlowiek z wytęsknieniem i swego rodzaju podnieceniem czeka na ten swój centymetr szescienny tego co tam Ground Services wyprodukowaly. Czy będzie zafoliowana sucha mikro-buleczka i pasztecik ? A może dwa centymetry sześcienne twarożku z brzoskwinką. Szef kuchni poleca! smile

6

Odp: Asceza by Finnair

A dla mnie ta pierwsza konsumpcja w samolocie to było coś! Zresztą tak samo jak pierwszy lot, pierwsze mini-wino, pierwszy szczękościsk przy podchodzeniu do lądowania. Takich momentów się po prostu nie zapomina... Jak się tak dłużej zastanowić, to cały ten samolot i przemysł lotniczy składa się z wielkich paradoksów. Wielki samolot a mini porcyjki, mini szklaneczki, mini sztućce (sztućczyki), mini batoniki itd. Na linię lotniczą mówi się przewoźnik, a przecież powinno być "przelotnik". Poruszamy się z dużą prędkością, a przecież siedzimy w bezruchu (nie licząc wypadów do WC). Samolot jest chyba najcięższym środkiem lokomocji a przecież szybuje w przestworzach....ech...mam wrażenie, że zbaczam w kierunku transcendencji i egzystencjalizmu :-)

7

Odp: Asceza by Finnair

Problemów z maleńkimi sztućcami itd. nie mają ci, którzy mieli to szczęście, że w dzieciństwie byli dziewczynkami wink
Mała dziewczynka już od dzieciństwa zdobywa doświadczenie w posługiwaniu się maleńką filiżanką, maleńką łyżeczką oraz maleńkim dzbanuszkiem, więc w dorosłym życiu nie ma też problemów z posługiwaniem się maleńkim nożykiem, maleńką bułeczką i masełkiem smile

8

Odp: Asceza by Finnair

Tylko male dziewczynki do malych filizaneczek sypaly piasek a do malych dzbanuszkow wpychaly trawe i listki babki. Nie bawily sie centymetrem szesciennym pasztetu. To zupelnie nowe doznanie smile No chyba ze walkowaly dzdzownice na asfalcie. To w zasadzie podobnie smile

9

Odp: Asceza by Finnair

a ja kiedys lecialem cyprus airways jeszcze przed kryzysem - matko jedlismy od wegier do cypru prawie - myslalem ze pekne a dobre było jak u mamy, jeszcze cyfrówek nie bylo to nie mam jak w was wzbudzic zazdrosci hihi

10

Odp: Asceza by Finnair

Stare dobre czasy. Czy wszystko co bylo dobre juz przeminelo ? smile Teraz tylko oszczednosci i oszczednosci...